Italia - czyli chleb, oliwa i wino.
Italia- istny raj na ziemi...
Nie znam osoby, która by mogła powiedzieć, że nie lubi tego kraju. Na samą myśl o włoskim makaronie, pizzy, lodach i cappuccino cieknie nam ślinka. Dodać do tego wyśmienity bochenek chleba zamoczony w toskańskiej oliwie z odrobiną przypraw i czerwone wino - w tej chwili nasuwa nam się tylko jedno słowo: paradiso... raj dla podniebienia, raj na ziemi.
Odkąd pierwszy raz pojechałam do Włoch zaczęłam marzyć, aby tu kiedyś przyjechać na dłuższy czas, aby zamieszkać i cieszyć się każdą chwilą, spokojnym trybem życia jaki prowadzą prawdziwi włosi, rozmawiać po włosku, każdego dnia mówić buongiorno, ciao, codziennie o poranku w drodze do pracy zatrzymywać się na cappuccino bądź macchiato - un cafe macchiato, per favore, nawiązać rozmowę z właścicielem knajpki przy porannym rytuale i wraz z promieniami słońca rozpocząć pozytywną energią dzień! Na pranzo umawiać się z włoskimi znajomymi i delektować się wspólnie jedzonym posiłkiem, głównie pastą przygotowaną na różne sposoby, cieszyć się wspólnymi chwilami spędzonymi w kuchni na gotowaniu, a później na jedzeniu kolacji wraz z lampką czerwonego wina, wspólnymi wypadami na aperitivo i sączeniem przez rurkę Aperol Spritz przegryzając drink bruschettą z pomidorkami, bazylią lub prosciutto i formaggio lub przepysznymi crostini i oliwkami.
Nie wspominając już o wyśmienitych i jedynych w swoim rodzaju gelato oraz deserach, obowiązkowych po obfitym posiłku... A na koniec un caffe, czyli espresso na dopełnienie włoskiej uczty....
Ale od czego są marzenia? Od tego, aby je realizować. I jeśli mam być szczera, to dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego, że spełniam jedno ze swoich marzeń.... Od dwóch miesięcy prowadzę la dolce vita italiana - delektuje się włoskimi smakołykami, podróżuje ile tylko mogę, prowadzę spokojniejszy tryb życia, parlo italiano ogni giorno, chodzę na pranzo badź cena do włoskich znajomych i muszę przyznać, że nie ma lepszych kucharzy niż włosi ( mężczyźni)... , odstawiłam masło i zachwycam się smakiem tutejszej oliwy, którą dodaję do wszystkiego, chlebem i czerwonym winem... Mamma mia - niebo w gębie!
a w kolejnym poście coś więcej o makaronach, za którymi kiedyś nie przepadałam, a teraz uwielbiam....
La vita italiana è dolce, daverro!
Nie znam osoby, która by mogła powiedzieć, że nie lubi tego kraju. Na samą myśl o włoskim makaronie, pizzy, lodach i cappuccino cieknie nam ślinka. Dodać do tego wyśmienity bochenek chleba zamoczony w toskańskiej oliwie z odrobiną przypraw i czerwone wino - w tej chwili nasuwa nam się tylko jedno słowo: paradiso... raj dla podniebienia, raj na ziemi.
Odkąd pierwszy raz pojechałam do Włoch zaczęłam marzyć, aby tu kiedyś przyjechać na dłuższy czas, aby zamieszkać i cieszyć się każdą chwilą, spokojnym trybem życia jaki prowadzą prawdziwi włosi, rozmawiać po włosku, każdego dnia mówić buongiorno, ciao, codziennie o poranku w drodze do pracy zatrzymywać się na cappuccino bądź macchiato - un cafe macchiato, per favore, nawiązać rozmowę z właścicielem knajpki przy porannym rytuale i wraz z promieniami słońca rozpocząć pozytywną energią dzień! Na pranzo umawiać się z włoskimi znajomymi i delektować się wspólnie jedzonym posiłkiem, głównie pastą przygotowaną na różne sposoby, cieszyć się wspólnymi chwilami spędzonymi w kuchni na gotowaniu, a później na jedzeniu kolacji wraz z lampką czerwonego wina, wspólnymi wypadami na aperitivo i sączeniem przez rurkę Aperol Spritz przegryzając drink bruschettą z pomidorkami, bazylią lub prosciutto i formaggio lub przepysznymi crostini i oliwkami.
Nie wspominając już o wyśmienitych i jedynych w swoim rodzaju gelato oraz deserach, obowiązkowych po obfitym posiłku... A na koniec un caffe, czyli espresso na dopełnienie włoskiej uczty....
Ale od czego są marzenia? Od tego, aby je realizować. I jeśli mam być szczera, to dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego, że spełniam jedno ze swoich marzeń.... Od dwóch miesięcy prowadzę la dolce vita italiana - delektuje się włoskimi smakołykami, podróżuje ile tylko mogę, prowadzę spokojniejszy tryb życia, parlo italiano ogni giorno, chodzę na pranzo badź cena do włoskich znajomych i muszę przyznać, że nie ma lepszych kucharzy niż włosi ( mężczyźni)... , odstawiłam masło i zachwycam się smakiem tutejszej oliwy, którą dodaję do wszystkiego, chlebem i czerwonym winem... Mamma mia - niebo w gębie!
a w kolejnym poście coś więcej o makaronach, za którymi kiedyś nie przepadałam, a teraz uwielbiam....
La vita italiana è dolce, daverro!


Komentarze
Prześlij komentarz