Rowerowe Mazury
Przenoszę swojego bloga na inny wymiar! Przestałam gotować odkąd mieszkam w Warszawie, więc postów kulinarnych tu raczej w najbliższym czasie nie znajdziecie, ale za to opowiem trochę o swoim życiu i to co mnie spotkało przez ostatni czas. Mam potrzebę podzielenia się swoim szczęściem, niezależnie od tego czy ktoś to czyta czy nie :)
Odkąd przeprowadziłam się do Warszawy miałam wzloty i upadki. W życiu osobistym jedna wielka klapa, nieustanna MOJA porażka, która do niczego mnie nie prowadziła a tylko powodowała, że jeszcze bardziej się załamywałam i brakowało mi motywacji i pozytywnej energii. Owszem, jestem zawsze uśmiechnięta i staram się być radosną osobą w otoczeniu innych, ale odzwierciedlenie tego wewnątrz mojej duszy było całkowicie inne. Jeśli chodzi o życie zawodowe to jak najbardziej mi się układa i jestem zadowolona oprócz kilku małych szczegółów, które z pewnością są jeszcze do sprecyzowania. Prywatnie? Dużo się działo, poznałam wiele fantastycznych osób, mam przy sobie pełno wspaniałych duszyczek, na które mogę zawsze liczyć, które sprawiają, że na mojej twarzy pojawia się uśmiech niezależnie od tego jak się sama ze sobą czuje. Miałam bardzo cięzki okres na przełomie lutego i marca, w kwietniu wpadłam w wir pracy i nim się obróciłam już jest maj, a co się z tym wiąże? Najpiękniejszy miesiąc w roku, miesiąc moich urodzin, miesiąc pozytywnej energii, miesiąc pięknych kwiatów, drzew, zieleni - MAJ to mój miesiąc, który zresztą fantastycznie się zaczął.!
Spełniłam swoje małe marzenie, które planowałam odkąd przeprowadziłam się do Warszawy. Objechałam rowerem Mazury z małym ekwipunkiem i z ludźmi, których nie znałam! Planowałam tą wyprawę z wyprzedzeniem, ale oczywiście wszystko zostawiłam na ostatnią chwilę i teraz się cieszę, ze tak się stało. Osoby, z którymi miałam jechać się wycofały i szukałam rozwiązania B, które nie do końca było dobre, bo tak czy siak musiałam sama dojechać na Mazury, ale wszystko wyszło super.
W 5 dni przejechałam 420 km, spędzając cały dzień na rowerze pośród pięknej zieleni, traw, drzew i przede wszystkim ze wspaniałym widokiem na jezioro Śniardwy, jezioro Mikołajskie, Jezioro Łuknajno. To był najlepszy czas w moim życiu od kilku lat - spędziłam wspaniale czas z super ludźmi, z którymi śmiałam się 24 h na dobę ( tak! nawet przez sen), pogoda dopisała, nawet gdy padał grad super się jechało, chyba się zauroczyłam (:P), a co najważniejsze - odpoczęłam psychicznie i fizycznie. Oderwałam sie od codzienności, od moich problemów, które przytłaczają moją rzeczywistość i nie pozwalają mi nawet na chwilę się od nich oderwać, które sprawiają, że świat widzę w innych, ciemniejszych barwach. A tutaj... Wszystko było cudowne, nie miałam żadnych zmartwień, niczego mi do szczęścia nie brakowało, dosłownie niczego...
Udowodniłam sobie, że jeśli czegoś bardzo chcę jestem w stanie to zrobić i uwierzyć w siebie. Jestem w stanie spełnić swoje marzenia, tylko nie można się za nic poddać.
Dla kogoś może być to zwykły wypad na Mazury, dla mnie mimo wszystko jest to coś więcej i myślę, że to jest w tym wszystkim najważniejsze.
Wierzę, że to jest zasługa Tego u Góry. :)
Szczęśliwa, z pozytywną energią, siłą i motywacją do zmiany wracam! :)
Trzymajcie kciuki.

Odkąd przeprowadziłam się do Warszawy miałam wzloty i upadki. W życiu osobistym jedna wielka klapa, nieustanna MOJA porażka, która do niczego mnie nie prowadziła a tylko powodowała, że jeszcze bardziej się załamywałam i brakowało mi motywacji i pozytywnej energii. Owszem, jestem zawsze uśmiechnięta i staram się być radosną osobą w otoczeniu innych, ale odzwierciedlenie tego wewnątrz mojej duszy było całkowicie inne. Jeśli chodzi o życie zawodowe to jak najbardziej mi się układa i jestem zadowolona oprócz kilku małych szczegółów, które z pewnością są jeszcze do sprecyzowania. Prywatnie? Dużo się działo, poznałam wiele fantastycznych osób, mam przy sobie pełno wspaniałych duszyczek, na które mogę zawsze liczyć, które sprawiają, że na mojej twarzy pojawia się uśmiech niezależnie od tego jak się sama ze sobą czuje. Miałam bardzo cięzki okres na przełomie lutego i marca, w kwietniu wpadłam w wir pracy i nim się obróciłam już jest maj, a co się z tym wiąże? Najpiękniejszy miesiąc w roku, miesiąc moich urodzin, miesiąc pozytywnej energii, miesiąc pięknych kwiatów, drzew, zieleni - MAJ to mój miesiąc, który zresztą fantastycznie się zaczął.!
Spełniłam swoje małe marzenie, które planowałam odkąd przeprowadziłam się do Warszawy. Objechałam rowerem Mazury z małym ekwipunkiem i z ludźmi, których nie znałam! Planowałam tą wyprawę z wyprzedzeniem, ale oczywiście wszystko zostawiłam na ostatnią chwilę i teraz się cieszę, ze tak się stało. Osoby, z którymi miałam jechać się wycofały i szukałam rozwiązania B, które nie do końca było dobre, bo tak czy siak musiałam sama dojechać na Mazury, ale wszystko wyszło super.
W 5 dni przejechałam 420 km, spędzając cały dzień na rowerze pośród pięknej zieleni, traw, drzew i przede wszystkim ze wspaniałym widokiem na jezioro Śniardwy, jezioro Mikołajskie, Jezioro Łuknajno. To był najlepszy czas w moim życiu od kilku lat - spędziłam wspaniale czas z super ludźmi, z którymi śmiałam się 24 h na dobę ( tak! nawet przez sen), pogoda dopisała, nawet gdy padał grad super się jechało, chyba się zauroczyłam (:P), a co najważniejsze - odpoczęłam psychicznie i fizycznie. Oderwałam sie od codzienności, od moich problemów, które przytłaczają moją rzeczywistość i nie pozwalają mi nawet na chwilę się od nich oderwać, które sprawiają, że świat widzę w innych, ciemniejszych barwach. A tutaj... Wszystko było cudowne, nie miałam żadnych zmartwień, niczego mi do szczęścia nie brakowało, dosłownie niczego...
Udowodniłam sobie, że jeśli czegoś bardzo chcę jestem w stanie to zrobić i uwierzyć w siebie. Jestem w stanie spełnić swoje marzenia, tylko nie można się za nic poddać.
Dla kogoś może być to zwykły wypad na Mazury, dla mnie mimo wszystko jest to coś więcej i myślę, że to jest w tym wszystkim najważniejsze.
Wierzę, że to jest zasługa Tego u Góry. :)
Szczęśliwa, z pozytywną energią, siłą i motywacją do zmiany wracam! :)
Trzymajcie kciuki.



Komentarze
Prześlij komentarz