moja przestrzeń
lubię tu czasem napisać trochę o sobie i swoim życiu, zważywszy na to, że rzadko tu zaglądam ostatnimi czasy. nie ukrywam, że od trzech tygodni mam czas dla siebie po pracy - zero spotkań, zero lekarzy, zero innych obowiązków. mogę całkowicie poświecić ten czas dla siebie, na rozwijanie swoich zdolności, aktywności sportowe lub książki. w tym tygodniu to już całkowicie błoga sielanka, aż sama nie wiedziałam co robić ze swoim wolnym czasem bo czuje się bardzo nieswojo. zazwyczaj zabiegana, nie starcza mi czasu w ciągu doby, a od kilku dni mogę w 100% oddać się " czasu wolnemu". bardzo mnie to cieszy, ale nie potrafię się trochę odnaleźć i chyba za duzo myslę zamiast zabrać się za rzeczy, które od dłuższego czasu wymagają opieki i trochę włożonego wysiłku...
juz niebawem minie mi rok w Warszawie i chciałabym podsumować ten czas... nie ukrywam, że odnalazłam tutaj siebie, pracę mam super - robię to co lubię, spełniam się w tym, chociaż chciałabym działać więcej ;), co do rozwijania swoich zainteresowań sportowych to bardzo dużo jeździłam/ jeżdze na rowerze, biegam, chodzę na siłownie, aktywnie się udzielam w różnych sportowych eventach i sprawia mi to mega frajdę! znalazłam swój kącik ciszy, spokoju, bezpieczeństwa - są to Dominikanie na Służewiu nad Dolinką- uwielbiam tam chodzić na msze w niedziele oraz na czwartkowe uwielbienia. po raz kolejny to powiem: Dominikanie są super!
ponadto, ukończyłam studium event management, poznałam wartościowe osoby, z którymi teraz się trzymam, a nawet i pracuję!
spełniłam swoje drobne marzenia: rowerowa majówka na Mazurach, na której poznałam super chłopaka, i z którym spędziłam wspaniałe miesiące, wspólne wakacje nad polskim morzem oraz
we Włoszech i w Austrii ( wędrując po Dolomitach, jeżdżąc na rowerze i pływając nad jeziorem Garda). niestety, los tak chciał, że juz ze sobą nie jesteśmy, ale z pewnością obydwoje wnieśliśmy cos wartościowego do naszego życia i za to bardzo dziękuję... Kolejnym marzeniem jakie udalo mi sie spełnić to przebiegniecie Nocnego Polmaratonu Praskiego 2019... Nie zapomnę stresu, ktory mi towarzyszyl w ciagu calego dnia, ani szczęścia po przekroczeniu mety... sluby moich cudownych przyjaciolek: Pajaka, Syski - najpiekniejsze Panny Mlode tego sezonu! :)
wybralam się na zagle, koncert Szopenowski, przejechalam 132 km Rapha Women's 2019 na rowerze mtb, bylam jednego dnia w trzech panstwach: Belgia, Francja, Polska, odwiedzilam moja przyjaciolke Fione, bylam na rekolekcjach w ciszy z Dominikanami, zrobilam impreze na Janczarze, na ktorej pojawili sie moi wszyscy najbliżsi znajomi, wybrałam się na warszawską wixe, mialam urodzinowe balony z helem i grilla w lasku Mociny, bylam na koncercie dawida podsiadlo i duzo moglabym wymieniac... :)
przezylam tutaj najgorsze i najlepsze chwile ostatnich lat - przelom styczen-kwiecien byl dla mnie okresem bardzo trudnym i malo kto o tym wie, natomiast maj- wrzesien to jedne z najpiekniejszych miesiecy ostatnich lat - szczesliwa, usmiechnieta Kinga - nie jedna osoba powiedziala, ze mnie nie poznaje :-) Warszawa dala mi najgroszy czas jak i ten najlepszy - zal, smutek, zlosc zamienilam na radosc, szczescie i pozytywne myslenie... Moj wyglad tez sie zmienil, przytylam, jestem grubsza i bardzo niekomfortowo się z tym czuje, ale staram się zrozumieć, ze rozmiar szczęścia nie daje, tylko to co mamy w serduszku i jak inne osoby nas odbierają - dziękuję moim cudownym przyjaciołom, którzy za każdym razem mi to pokazują i udowadniają. kocham Was.
Zrozumialam jak duzo dala mi terapia, na ktorą uczęszczam i jak wiele sie juz nauczylam, mimo, ze ciagle mam do siebie o cos zal i pretensje.
to jest aspekt nad ktorym staram sie nieustannie pracowac - brak troski o sama siebie i moje wnetrze, nieustanny zal, pretensje do samej siebie, brak milosci i opieki nad soba, swoim zdrowiem... jest mi ciezko i doskonale to kryje, jestem w tym mistrzynią, bo zapewne kazdy patrzac na moje instastory mysli, ze mam perfect life ;)
owszem, moje zycie jest cudowne, piekne i nie moglabym prosic o nic wiecej, ale dzieją się rożne rzeczy, moje życie to codzienna bitwa z samą sobą, zmagania o których nie mowie i, których nie pokazuje, lecz walcze z nimi kazdego dnia, boję się, lekam, mam w sobie ogromny strach, bije się z negatywnymi myślami..., jest ciezko, jest trudno, ale na tym polega zycie.
najgorsze jest to, ze ignoruje swoje potrzeby, bo zawsze potrzeby innych stawiam na pierwszym miejscu, sama dla siebie nie jestem wazna chociaz z boku moze sie wydawac inaczej... ale to tylko pozory - pamietajcie o tym :) zazwyczaj nie pokazujemy naszych slabych stron, bo jest to odbierane negatywnie... nie jestesmy chodzacymi idealami, kazdy jest tylko czlowiekiem, kazdy ma jakies słabe strony, ale to nie powod zeby czuc sie gorszym od innych... pamiętajcie o tym kochani, bo moze Was to kiedys na prawde zgubic, a lepiej tego uniknac.
dla kogos, kto nie zna kontkesu może uważać, że nie wiem co to problemy, ale wybacz, nie wiesz co w moim zyciu sie dzieje, co czuje i jak to jest życ w takim gownie, wiec twoje zdanie mnie nie obchodzi. :)
A L E
dziękuje Bogu, ze mam tak wspanialych rodzicow, na ktorych zawsze moge liczyc,
za moich cudownych znajomych, ktorzy mimo tego, ze mieszkaja po za Warszawa zawsze zadzwonia i mnie wysluchaja,
dziekuje za to co mnie spotyka w zyciu, za dobre i zle chwile bo kazda mnie czegos w uczy,
dziekuje za ludzi, ktorych spotykam na swojej drodze, dziekuje za trudnosci, ktore pokonuje, i ktore daja mi wiare w siebie,
dziekuje za to, że niczego mi w zyciu nie brakuje, że jestem zdrowa fizycznie,
dziękuję za to, że czuję, widzę, słyszę, za dobro, które mnie spotyka,
dziękuję za to, że mogę innym pomagać, że jestem tu gdzie jestem,
dziękuję, że jeszcze żyje...
dziękuję, dziękuje, dziękuję za ten szczery śmiech, który nie raz doprowadzał mnie do płaczu,
dziękuję za moje biznes plany, przyszle podroze i zmiany, które nadchodzą, bo wiem, że bedzie tylko lepiej!
a, i dziękuję za to, że niebawem zostanę ciocią!!!
jedynie o co mogę prosić to o modlitwę za mnie i moje zdrowie, a reszta sama się ułoży.
juz niebawem minie mi rok w Warszawie i chciałabym podsumować ten czas... nie ukrywam, że odnalazłam tutaj siebie, pracę mam super - robię to co lubię, spełniam się w tym, chociaż chciałabym działać więcej ;), co do rozwijania swoich zainteresowań sportowych to bardzo dużo jeździłam/ jeżdze na rowerze, biegam, chodzę na siłownie, aktywnie się udzielam w różnych sportowych eventach i sprawia mi to mega frajdę! znalazłam swój kącik ciszy, spokoju, bezpieczeństwa - są to Dominikanie na Służewiu nad Dolinką- uwielbiam tam chodzić na msze w niedziele oraz na czwartkowe uwielbienia. po raz kolejny to powiem: Dominikanie są super!
ponadto, ukończyłam studium event management, poznałam wartościowe osoby, z którymi teraz się trzymam, a nawet i pracuję!
spełniłam swoje drobne marzenia: rowerowa majówka na Mazurach, na której poznałam super chłopaka, i z którym spędziłam wspaniałe miesiące, wspólne wakacje nad polskim morzem oraz
we Włoszech i w Austrii ( wędrując po Dolomitach, jeżdżąc na rowerze i pływając nad jeziorem Garda). niestety, los tak chciał, że juz ze sobą nie jesteśmy, ale z pewnością obydwoje wnieśliśmy cos wartościowego do naszego życia i za to bardzo dziękuję... Kolejnym marzeniem jakie udalo mi sie spełnić to przebiegniecie Nocnego Polmaratonu Praskiego 2019... Nie zapomnę stresu, ktory mi towarzyszyl w ciagu calego dnia, ani szczęścia po przekroczeniu mety... sluby moich cudownych przyjaciolek: Pajaka, Syski - najpiekniejsze Panny Mlode tego sezonu! :)
wybralam się na zagle, koncert Szopenowski, przejechalam 132 km Rapha Women's 2019 na rowerze mtb, bylam jednego dnia w trzech panstwach: Belgia, Francja, Polska, odwiedzilam moja przyjaciolke Fione, bylam na rekolekcjach w ciszy z Dominikanami, zrobilam impreze na Janczarze, na ktorej pojawili sie moi wszyscy najbliżsi znajomi, wybrałam się na warszawską wixe, mialam urodzinowe balony z helem i grilla w lasku Mociny, bylam na koncercie dawida podsiadlo i duzo moglabym wymieniac... :)
przezylam tutaj najgorsze i najlepsze chwile ostatnich lat - przelom styczen-kwiecien byl dla mnie okresem bardzo trudnym i malo kto o tym wie, natomiast maj- wrzesien to jedne z najpiekniejszych miesiecy ostatnich lat - szczesliwa, usmiechnieta Kinga - nie jedna osoba powiedziala, ze mnie nie poznaje :-) Warszawa dala mi najgroszy czas jak i ten najlepszy - zal, smutek, zlosc zamienilam na radosc, szczescie i pozytywne myslenie... Moj wyglad tez sie zmienil, przytylam, jestem grubsza i bardzo niekomfortowo się z tym czuje, ale staram się zrozumieć, ze rozmiar szczęścia nie daje, tylko to co mamy w serduszku i jak inne osoby nas odbierają - dziękuję moim cudownym przyjaciołom, którzy za każdym razem mi to pokazują i udowadniają. kocham Was.
Zrozumialam jak duzo dala mi terapia, na ktorą uczęszczam i jak wiele sie juz nauczylam, mimo, ze ciagle mam do siebie o cos zal i pretensje.
to jest aspekt nad ktorym staram sie nieustannie pracowac - brak troski o sama siebie i moje wnetrze, nieustanny zal, pretensje do samej siebie, brak milosci i opieki nad soba, swoim zdrowiem... jest mi ciezko i doskonale to kryje, jestem w tym mistrzynią, bo zapewne kazdy patrzac na moje instastory mysli, ze mam perfect life ;)
owszem, moje zycie jest cudowne, piekne i nie moglabym prosic o nic wiecej, ale dzieją się rożne rzeczy, moje życie to codzienna bitwa z samą sobą, zmagania o których nie mowie i, których nie pokazuje, lecz walcze z nimi kazdego dnia, boję się, lekam, mam w sobie ogromny strach, bije się z negatywnymi myślami..., jest ciezko, jest trudno, ale na tym polega zycie.
najgorsze jest to, ze ignoruje swoje potrzeby, bo zawsze potrzeby innych stawiam na pierwszym miejscu, sama dla siebie nie jestem wazna chociaz z boku moze sie wydawac inaczej... ale to tylko pozory - pamietajcie o tym :) zazwyczaj nie pokazujemy naszych slabych stron, bo jest to odbierane negatywnie... nie jestesmy chodzacymi idealami, kazdy jest tylko czlowiekiem, kazdy ma jakies słabe strony, ale to nie powod zeby czuc sie gorszym od innych... pamiętajcie o tym kochani, bo moze Was to kiedys na prawde zgubic, a lepiej tego uniknac.
dla kogos, kto nie zna kontkesu może uważać, że nie wiem co to problemy, ale wybacz, nie wiesz co w moim zyciu sie dzieje, co czuje i jak to jest życ w takim gownie, wiec twoje zdanie mnie nie obchodzi. :)
A L E
dziękuje Bogu, ze mam tak wspanialych rodzicow, na ktorych zawsze moge liczyc,
za moich cudownych znajomych, ktorzy mimo tego, ze mieszkaja po za Warszawa zawsze zadzwonia i mnie wysluchaja,
dziekuje za to co mnie spotyka w zyciu, za dobre i zle chwile bo kazda mnie czegos w uczy,
dziekuje za ludzi, ktorych spotykam na swojej drodze, dziekuje za trudnosci, ktore pokonuje, i ktore daja mi wiare w siebie,
dziekuje za to, że niczego mi w zyciu nie brakuje, że jestem zdrowa fizycznie,
dziękuję za to, że czuję, widzę, słyszę, za dobro, które mnie spotyka,
dziękuję za to, że mogę innym pomagać, że jestem tu gdzie jestem,
dziękuję, że jeszcze żyje...
dziękuję, dziękuje, dziękuję za ten szczery śmiech, który nie raz doprowadzał mnie do płaczu,
dziękuję za moje biznes plany, przyszle podroze i zmiany, które nadchodzą, bo wiem, że bedzie tylko lepiej!
a, i dziękuję za to, że niebawem zostanę ciocią!!!
jedynie o co mogę prosić to o modlitwę za mnie i moje zdrowie, a reszta sama się ułoży.


Komentarze
Prześlij komentarz